- Jesteś tu, bo nie wiesz, dokąd uciec.

- Cii - szepnął Lucien.

decyzji, zresztą zgodnej z wolą mojego drogiego męża. Planował dziś ogłosić zaręczyny, w
- Dobry wieczór, panie.
nie przyszło jej do głowy, że w pałacu Kilcairna mieszka w nadzwyczajnych warunkach. Nie
- Kobieta rasy białej. Brunetka. Osiemnaście, dwadzieścia lat.
W moim też, pomyślała Klara, lecz nie powiedziała tego głośno. Z trudem nad sobą panowała. Bryce wiedział, że nie powinien tego robić, a jednak, pocałował ją w szyję.
- Znowu? - powtórzył hrabia.
— Ciiiiii... — mruknął ostrzegawczo mąż.
- Widziałyście, co ma dzisiaj na sobie nasza sierotka Marysia? - zagadnęła jedna z nowo przybyłych, marszcząc nosek z niesmakiem. - Jej bluzka wygląda, jakby miała dziesięć lat. Zresztą nawet gdyby była nowa, też byłaby paskudna. Ordynarny nylon.
Hope wciągnęła głęboko powietrze, w gardle wzbierał bolesny ucisk. Doścignęła ją w końcu rodzinna spuścizna. A już gotowa była uwierzyć, że udało się jej umknąć, że wyzwoliła się z zaklętego kręgu. Przez osiem lat, które minęły od chwili, gdy opuściła dom na River Road, udało się jej zrealizować wszystkie plany. Uwolniła się od matki i od stygmatu dziwkarskiego bękarta, wyszła za mąż za Philipa St. Germaine III, bogatego człowieka z tak zwanej dobrej rodziny, i była teraz jedną z pierwszych dam Nowego Orleanu.
- Wątpię, pani Delacroix. Wspomniał, że wybiera się dzisiaj na aukcję koni.
Matka w dalszym ciągu milczała. Gloria chyba jeszcze nigdy w życiu nie bała się tak bardzo, jak teraz.
- Victor Santos.
- Lordzie Belton! - powiedziała Rose i dygnęła.
W holu rozbrzmiały męskie głosy, a chwilę później na schodach zadudniły znajome

Rozstał się z Shaną w jej rezydencji w Beverly Hills i pojechał na południowy zachód;

mieszkanko w Baton Rouge, gdzie studiowała w college’u Wszystkich Świętych. Bentz
wielkie okulary przeciwsłoneczne. Niesforne loki wymykały się spod opaski, która miała
– Jezu Chryste, myślisz, że to ja? – zapytał. Nowy szok. Pokręcił głową. Po raz pierwszy
Zaczerpnął powietrza i zaklął głośno.
– Miałem już dosyć, że traktujesz mnie jak chłopca na posyłki. Uznałem, że bardziej ci
schodów, by powitać w progu galerii dwóch mężczyzn koło trzydziestki.
Nie mogę się powstrzymać, muszę się roześmiać. A potem buczę.
widzi duchy w wodzie...
Nazwa miasta była nieczytelna, ale rozpoznał kod – mieszkali tam z Jennifer, zanim
więcej. – Skinął na kelnera, poprosił o rachunek i tym samym położył kres rozmowie.
– Więc teraz w sprawę zaangażowało się FBI – podsumował Bentz. Montoya się żachnął,
Jennifer albo jej ducha.
do czynnej służby, ale od siedzenia w domu dostawał świra. Do licha, nawet z Olivią
– Daruj sobie, młody. Jeśli nie zaczniesz mówić, długo nie wyjdziesz z pudła. Powiedz,

©2019 www.na-rysunek.dlugoleka.pl - Split Template by One Page Love